Koronawirus i branża nieruchomości

Koronawirus a ceny mieszkań. Jak zareaguje rynek nieruchomości w Polsce?

Eksperci prześcigają się w domysłach, jak rozwój wirusa SARS-CoV-2 wpłynie na światową gospodarkę. Na chwilę obecną niepokoje odbiły się już na giełdzie, gdzie europejskie i azjatyckie rynki zanotowały największe spadki od czasów kryzysu finansowego w 2008 roku. Na Wall Street z kolei miała miejsce najgorsza sesja od „czarnego poniedziałku” z 1987 roku. Zdaniem specjalistów dalszy rozwój sytuacji zależy jednak od tego, jak rządy będą radziły sobie z koronawirusem. Kryzys finansowy nie jest jeszcze przesądzony. Co więcej – wiele wskazuje na to, że na rynku nieruchomości… ceny mogą skoczyć w górę.

Jak wygląda stan światowej gospodarki?

Załamanie na rynkach finansowych, z którym mamy aktualnie do czynienia, to na razie tylko efekt niepewności inwestorów, a nie faktycznych skutków epidemii. Przedsiębiorstwa tną swoje prognozy, przygotowując się na najgorszy możliwy scenariusz i masowo wyprzedając asortyment. Nie oznacza to wcale, że krach ten musi doprowadzić do globalnej recesji. Nastąpi to dopiero wtedy, gdy światowy wzrost PKB będzie ujemny przez dwa kwartały z rzędu. Na razie nic nie zapowiada realizacji takiego scenariusza. W przeciwieństwie do chińskiej gospodarki, amerykańska i europejska wciąż trzymają się dobrze.

Koronawirus nie zaszkodzi branży nieruchomości?

Wirus zdążył już dać się we znaki właściwie każdej branży. Jak wpłynął na nieruchomości? Wiele wskazuje na to, że kryzys oszczędzi polski rynek nieruchomości. Mało tego – w jego efekcie ceny mieszkań mogą nawet wzrosnąć. Jak to możliwe? Sytuację tłumaczy prezes NE Adam Nowodworski.

Koronawirus a ceny mieszkań

Niskie stopy procentowe, łatwiejsze kredyty

Choć jeszcze niedawno eksperci zalecali podwyżkę stóp procentowych w obawie przed bańką nieruchomościową, w obliczu pandemii koronawirusa nikt już o tym nie myśli. Rada Polityki Pieniężnej zastanawia się wręcz nad ich obniżeniem. A niskie stopy procentowe wiążą się z niższymi opłatami za kredyt. To z kolei generuje większy popyt na mieszkania – wyjaśnia Adam Nowodworski.

Na obniżenie stóp procentowych zdecydował się na przykład amerykański System Rezerwy Federalnej. W Polsce może być podobnie. A stąd tylko krok do zwiększonego zainteresowania zakupem nieruchomości i – w konsekwencji – dalszego wzrostu ich cen.

Krach na giełdzie, stabilizacja w nieruchomościach

Wiele pisze się o tym, że nieruchomości to w Polsce najbezpieczniejszy rodzaj inwestycji. I jak się okazuje – nie bez powodu. W obliczu światowego kryzysu na giełdzie, branża nieruchomości w naszym kraju pozostaje w zasadzie nietknięta – zauważa prezes NE. Niepokoje związane z rozwojem koronawirusa obniżyły zapotrzebowanie na ropę, wydłużyły łańcuch dostaw z Chin, a w efekcie doprowadziły do rekordowych spadków giełdowych indeksów. Także w Polsce, gdzie dodatkowym problemem jest wciąż rosnąca inflacja.

Skutek? Lokaty i inne narzędzia bankowe nie przynoszą zysku. I to w najlepszym przypadku, bo nieraz można na nich stracić. To kolejny czynnik decydujący o wzroście zainteresowania nieruchomościami. Do czasu, kiedy sytuacja na giełdach nie wróci do normy, możemy spodziewać się więc wzrostów cen mieszkań – tłumaczy Adam Nowodworski.

Mniej mieszkań dla turystów, więcej na wynajem

Branżą, która na tę chwilę najbardziej odczuwa skutki rozwoju wirusa SARS-CoV-2, jest oczywiście turystyka. Rządy zamykają granice bądź stanowczo zalecają obywatelom ograniczenie podróży. Touroperatorzy i przewoźnicy liczą straty. Kolejne przedsiębiorstwa bankrutują lub widmo plajty już zagląda im w oczy. Hotele i lotniska świecą pustkami. I nie tylko one, ale również apartamenty, które wykorzystywane były do tej pory pod najem krótkoterminowy. Co teraz stanie się z takimi mieszkaniami?

Spadek zainteresowania najmem krótkoterminowym w oczywisty sposób zwiększy liczbę lokali dostępnych na stały wynajem. Osoby poszukujące mieszkania mogą więc liczyć na nieznaczny spadek czynszów, ale właściciele, jak i pośrednicy powinni być spokojni o zyski – przewiduje prezes Nowodworski Estates. Zdążyliśmy już zaobserwować pierwsze ruchy właścicieli polegające na rezygnacji z krótkookresowego wynajmowania mieszkań na rzecz wynajmu długoterminowego. Nasi Klienci mogą zdecydować się na usługę zarządzania najmem, która w obliczu utrudnień w transporcie zdejmie z ich barków spory ciężar  dodaje

Warto tu nadmienić, że koronawirus nie jest jedyną złą wiadomością dla osób utrzymujących się w Polsce z najmu krótkoterminowego. Dochodzi do tego obowiązek rejestracji działalności gospodarczej i ewidencjonowania przychodów na kasie fiskalnej online, który ma wejść w życie w lipcu 2020 roku. Z jednej strony są to dodatkowe koszty dla tych, którzy zarabiają na ruchu turystycznym, a z drugiej szansa dla inwestorów wynajmujących mieszkania w tradycyjny sposób – dodaje Adam Nowodworski.

Wydłużony łańcuch dostaw, droższe materiały budowlane

Największe spustoszenie koronawirus zasiał w Chinach. A właśnie stamtąd polscy deweloperzy sprowadzają liczne materiały budowlane. W Państwie Środka zamknięto wiele linii produkcyjnych, które były kluczowymi, a czasem wręcz jedynymi źródłami komponentów dla europejskich firm. Nie mniej istotne jest ograniczenie transportu drogowego, powodujące dodatkowe przestoje w dostawach budulców.

Polscy deweloperzy i wykonawcy zmuszeni są szukać nowych źródeł materiałów i reorganizować łańcuchy dostaw. To wszystko przekłada się na wzrost ponoszonych przez nich kosztów oraz opóźnienia na budowach. W rezultacie inwestorzy będą musieli zrekompensować to sobie podniesieniem cen nieruchomości – podsumowuje CEO Nowodworski Estates.

Rynek nieruchomości w czasach wirusa

Wpływu koronawirusa na globalną gospodarkę nie można podważyć. W żadnym razie nie należy też całej sytuacji bagatelizować. Niemniej warto dostrzec drugą stronę medalu. W aktualnych wydarzeniach inwestorzy dostrzegają szansę dla polskiego rynku nieruchomości. Może się więc okazać, że wyjdzie on z globalnego kryzysu obronną ręką.

Napisz komentarz