praca agenta nieruchomości

Dzień z życia pośrednika nieruchomości. Jak wygląda praca agenta NE?

Wesołych świąt! – chciałoby się zakrzyknąć, gdyż to właśnie dziś nasza branża obchodzi swoją gwiazdkę: Dzień Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami. Pewnie zastanawiasz się, jak agenci celebrują ten wyjątkowy dzień. Czy spotykają się przy wspólnym stole i wręczają sobie prezenty? Twoją ciekawość zaspokajamy w poniższym artykule. Nasi agenci opowiadają też o tym, za co kochają swoją pracę i jak wygląda ich zwykły dzień z życia pośrednika nieruchomości. Zaczynamy…

… od sprzedaży największej działki w historii świata

Skąd w ogóle wziął się zwyczaj świętowania Dnia Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami? Cóż, został zapoczątkowany w 1995 roku, a przyjęta dla niego data – 30 marca – nie była wcale przypadkowa. Święto zostało ustanowione na pamiątkę sprzedaży Alaski w 1867 roku. To najprawdopodobniej największa w historii naszej planety działka, jaka została sprzedana. Liczy sobie ona – bagatela – 1,6 mln km2. Stronami transakcji były Rosja oraz rząd Stanów Zjednoczonych, a kwota, na jaką wyceniono Alaskę, wynosiła 7,2 mln dolarów (odpowiednik ok. 17,5 mld dzisiejszych USD). Ciekawostka! – pośrednikiem w sprzedaży był nasz rodak gen. Włodzimierz Bonawentura Krzyżanowski, prywatnie brat cioteczny Fryderyka Chopina.

Sporo niewiarygodnych informacji jak na jeden akapit, prawda? Przynajmniej teraz już wiesz, że Dzień Pośrednika to nie żadne przelewki w stylu Dnia Gofra czy Światowego Dnia Muffinka (dla zainteresowanych: oba święta również przypadają na marzec). Jak w Polsce celebruje się tak wyjątkową okazję?

Obchody Dnia Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami

Może kiedyś doczekamy się czasów, w których 30 marca stanie się dniem wolnym od pracy, a każda stacja w telewizji do znudzenia będzie emitowała „Glengarry Glen Ross”. Rodziny w całym kraju zasiądą do uroczystych kolacji, wznosząc toast za niezastąpionych agentów nieruchomości, a prezydent w swoim orędziu podziękuje pośrednikom za trud ich pracy. Póki co jednak takie tradycje się nie przyjęły…

Można spotkać się za to z innym ciekawym zwyczajem. W dniu swojego święta wielu pośredników oferuje konsultacje społeczne dla wszystkich tych, których interesuje fachowa wiedza z zakresu obrotu nieruchomościami.

Jak wygląda praca agentów NE?

Żeby przybliżyć Ci, jak wygląda praca pośrednika nieruchomości, zapytaliśmy naszych agentów o ich typowy dzień w Nowodworski Estates i Private House Brokers. Co najbardziej cenią sobie w tym fachu? Jakie są ich zawodowe marzenia?

Poznajcie Aleksandrę, Adama, Roberta, Macieja, Amadeusza i Rafała!

Aleksandra Rybarczyk

praca agenta nieruchomości

Ola mówi wprost – swoją pracę po prostu kocha. Dlaczego?

Uwielbiam, kiedy mój dzień sam nie wie jeszcze, co mi przyniesie. Najlepsze w tej branży jest to, że nie wiesz, jakich ludzi spotkasz danego dnia ani jakie sytuacje Cię dziś napotkają. Dzięki temu praca agenta jest ciekawa i owiana tajemnicą. Tylko ode mnie zależy, z jakimi ludźmi będę pracowała i w jakich projektach uczestniczyła.

Zawód pośrednika rzeczywiście nie ma nic wspólnego z korporacyjną rutyną. Każdy dzień przynosi Oli nowe wyzwania, ale i nowe możliwości. To właśnie one są dla naszej agentki drugim motorem napędzającym ją do pracy.

W pracy pośrednika nieruchomości mogę dać się ponieść nieznanym falom, które wybiją mnie na wymarzoną wyspę. Albo nawiązać relacje z dużymi deweloperami, którzy będą kontaktować się ze mną jako ekspertem potrafiącym sprzedać każdą ich wspaniałą inwestycję. Każdego dnia idę do pracy z głową pełną nowych pomysłów.

Motywacji nie można Oli odmówić. Dlatego zapytaliśmy jej też o wymarzoną nieruchomość, w której sprzedaży chciałaby uczestniczyć.

W każdej chciałabym uczestniczyć. Bo każda nieruchomość jest owiana własną historią i tylko od nas zależy to, jak będzie ciekawie.

Adam Stawowypraca agenta nieruchomości

Od czasu, gdy zaczął pracę w Nowodworski Estates, Adam zdążył już zapracować na nagrodę w kategorii Lider Opinii 2019 – przyznajemy ją na podstawie ocen wystawianych naszym agentom przez Klientów. Jak sam mówi, ich satysfakcja z jego pracy to jeden z najważniejszych czynników napędzających go do codziennych obowiązków. Co poza tym sobie ceni?

Jest całe mnóstwo rzeczy, które podobają mi się w moim zawodzie. Lubię współpracowników, z którymi łączy mnie swoista pozytywna rywalizacja. Każdy z nich ma inny charakter, dzięki czemu zawsze jest ciekawie. Podobają mi się też spotkania z Klientami, ponieważ często można poznać interesujące osobowości. No i emocje! Uwielbiam to, że jeden telefon może zupełnie zmienić mój dzień, tydzień, a nawet miesiąc.

Czy dla kogoś z tak pozytywnym podejściem jakikolwiek aspekt pracy może stanowić wyzwanie?

Nie pochodzę z Krakowa i na początku obawiałem się, że nieznajomość miasta będzie dla mnie problemem. Jednak skupiłem się na rejonie, w którym zamieszkałem, a teraz śmiało mogę przejmować nieruchomości z całego Krakowa. Czułem się też niepewnie w wycenianiu nieruchomości, ale szybko się tego nauczyłem. Wcześniej nigdy nawet nie najmowałem mieszkania, więc nie znałem stawek, a obecnie jestem w stanie trafnie określić ceny zarówno sprzedaży, jak i wynajmu. Porównywanie ofert i każda kolejna transakcja pozwoliły mi naprawdę szybko się w tym odnaleźć.

Adama też zapytaliśmy o wymarzoną nieruchomość, którą chciałby sprzedać.

Hmm, ostatnie piętro w wieżowcu, minimum 200 m2 z panoramą na całe miasto i dużym tarasem. Chciałbym też uczestniczyć w sprzedaży jakiegoś dużego obiektu znanego na całą Polskę, jak na przykład hotel Forum, Szkieletor albo kamienica na samym krakowskim Rynku.

Adam dodaje jednak, że lubi po prostu prezentować ładne mieszkania, więc współpraca przy każdej gustownie urządzonej nieruchomości jest dla niego przyjemnością.

Przede wszystkim cenię estetykę i styl, wcześniej miałem dużo styczności z projektantami wnętrz, więc najważniejsze jest dla mnie to, aby mieszkanie było ładne. Lubię zwłaszcza styl industrialny i glamour.

To na koniec – jak wygląda typowy dzień z pracy Adama? Trzeba przyznać, jest dyscyplina!

7.30 – pobudka. Codziennie. Bez wyjątku. I od razu KAWA. Może nie jestem rannym ptaszkiem, ale zazwyczaj pracuję do późna. Od rana zajmuję się bieżącymi tematami i sprawami, które nie są jeszcze pilne. Zawsze wolę zrobić wszystko z dużym wyprzedzeniem niż zostawiać to na ostatnią chwilę. Później zaczynają się telefony od Klientów, jeżdżę na spotkania, prezentuję nieruchomości. Zazwyczaj najwięcej takich spraw załatwiam między 16.00 a 19.00, ale zdarzają się też spotkania o 20.00. W międzyczasie wpadam do biura porozmawiać ze współpracownikami o sprawach ważnych… i mniej ważnych.

Robert Sulma

praca agenta nieruchomości

Robert to jeden z naszych najbardziej doświadczonych brokerów. Pracuje z nami od… zakończenia liceum. W zeszłym miesiącu dostał szansę przejścia do naszej marki premium – Private House Brokers. Przez cały ten czas zdążył zjeść zęby na pośrednictwie w obrocie nieruchomościami, a mimo to wciąż ekscytuje się nowymi wyzwaniami.

W pracy brokera najbardziej lubię ciągłe zmiany i konieczność adaptowania się do każdej transakcji i sytuacji z osobna. Jestem typem człowieka, który nie lubi nudy i siedzenia w miejscu. Ta praca totalnie nadąża za moim charakterem. Nie ma drugiej takiej samej relacji, spotkania czy transakcji.

W świecie nieruchomości czuje się jak ryba w wodzie. Co może więc stanowić dla niego wyzwanie?

Natura sportowca sprawia, że uwielbiam rywalizować i to w tej chwili jest moje największe wyzwanie. Ciągła rywalizacja. Celem zawsze jest czołówka tabeli i to jest wyzwanie, które stawiam sobie każdego dnia.

Ze względu na swoje bogate doświadczenie w tym zawodzie Robert może pochwalić się anegdotami dotyczącymi wielu… nietypowych sytuacji. Jeśli ktoś zastanawiał się kiedyś, co dziwnego może przytrafić się w pracy pośrednikowi nieruchomości, poniżej znajdzie odpowiedź.

Hmm, nieruchomość, którą studentki zaczęły wykorzystywać jako przybytek rozkoszy, śmierć właściciela po podpisaniu umowy przedwstępnej, rozdwojenie jaźni Klienta i próba oszustwa… – to tylko kilka przykładów. Musiałbym się dłużej zastanowić, bo trochę już tego przerobiłem.

Czy komuś potrzeba jeszcze więcej dowodów na to, że agent nieruchomości w pracy się nie nudzi?

Większość dni wygląda jednak zupełnie zwyczajnie. Jak jest zatem w przypadku Roberta?

(Zakładając, że nie ma akurat epidemii), wstaję około 6.30, ponieważ szczeka na mnie mój pies, gwiazda Instagrama. Razem idziemy na spacer. Odstawiam go do domu, robię się na bóstwo, żeby o 8.00 być już w Lidlu i zrobić zaopatrzenie do swojej kawiarni Czyżyk. Później krótkie ploty z ekipą kawiarni, szybka kawa, zazwyczaj czarna, i ciepły croissant. Około 10.00 jestem w biurze, organizuję spotkania oraz dokumenty i zapisuję wszystko w kalendarzu, żeby jak najefektywniej zaplanować swój czas.

12.00 – 15.00 to z reguły czas na spotkania z Klientami. Dobrze mi się wtedy pracuje. Około 15.00 rozpoczynam prezentacje mieszkań. Jeśli mam jakąś lukę w kalendarzu, biorę rzeczy na trening i wskakuję na siłownię w Angel Wawel. W międzyczasie wpadam też  wyprowadzić Tadka na szybki spacer, a potem do Czyżyka, by popracować przy kawie i ciastku. No cóż, z cukrowym nałogiem nie wygrasz, ale są tego plusy. Często spotykam tam swoich Klientów – obecnie już znajomych, z którymi współpraca przy nieruchomościach zaczęła się właśnie od zaserwowanego w Czyżyku ciastka.

Wieczór to z kolei czas na kolację z żoną, dłuższy spacer z psem lub trening kickboxingu, gdzie luzuję się na kolejny dzień.

A wymarzona nieruchomość Roberta na sprzedaż?

Zawsze chciałem sprzedać Szkieletora, teraz niestety jest już na to za późno. Byłoby świetnie mieć taką sprzedaż w portfolio, ale z braku laku mam szkieletora wytatuowanego na przedramieniu.

Dobrze, że Szkieletor nie jest już na sprzedaż, bo wygląda na to, że nasi agenci ostro by o niego rywalizowali…

Maciej Dymek

praca agenta nieruchomości

Maciej także pracuje jako pośrednik nieruchomości w Private House Brokers. Jak sam mówi, w tym zawodzie każdy dzień jest inny i właśnie to czyni tę pracę tak ekscytującą.

Gdyby jednak chcieć zawrzeć dzień z życia pośrednika nieruchomości w pewne ramy, to wyglądałoby to tak: poranek i wczesne przedpołudnie to czas na telefony, maile, załatwienia spraw urzędowych, analizę ofert w portfolio, tworzenie strategii marketingowych, sprawy biurowo-papierkowe. Popołudnie to z kolei przede wszystkim spotkania z Klientami prezentacje, pozyskiwanie ofert, negocjacje. 

Brak rutyny to niewątpliwie ogromna zaleta pracy pośrednika nieruchomości. Ale nie jedyna. Co jeszcze podoba się Maćkowi?

Niezależność, zarobki :-), bycie sobie sterem żeglarzem i okrętem to ja wybieram, z kim chcę pracować i robić interesy. Jeśli ktoś z jakichś przyczyn mi nie pasuje, nie pracuję z nim. Bardzo lubię to, że w tym zawodzie można spotkać ciekawe osoby (np. z pierwszych stron gazet), z którymi pracuje się w partnerskich relacjach, stając się dla nich ekspertem, opiekunem nieruchomości.

A które aspekty pracy brokera Maciej traktuje jako wyzwanie?

Największym wyzwaniem jest dla mnie praca pośrednika rozumiana szerzej, w szczególności tworzenie od podstaw biur sprzedaży inwestycji deweloperskich. Takie właśnie projekty realizuję i czuję się odpowiedzialny za produkt, jego marketingową otoczkę, sprzedaż i obsługę posprzedażową, co obfituje długofalowymi relacjami z deweloperami i kupującymi.

Maciek także chętnie wypowiedział się na temat nietypowych sytuacji, które spotkały go w pracy. Jak wspomina, było ich bardzo wiele. Które pamięta najlepiej?

Nigdy nie zapomnę, jak Klient oglądał mieszkanie w centrum miasta, przy Kościuszki. Stoimy z właścicielką i obserwujemy, czekamy na pytania, a Klient otwiera okno, bierze głęboki wdech, po czym z pełną powagą stwierdza, że musi sprawdzić, jaki jest smog w tej okolicy. Oczywiście ciepło wspominamy tego Pana do dzisiaj, mając przy tym niemały ubaw.  

Pamiętam też, jak w 2017 roku było upalne lato, miałem spotkania do późna w budynku, który obsługiwaliśmy sprzedażowo, i poszedłem umyć ręce. Wtedy z powodu różnicy temperatur pękł wężyk pod umywalką, sprawiając, że byłem mokry od stóp do głów. Oczywiście umówione spotkania musiały się odbyć, a miny Klientów na widok mokrego jak z basenu sprzedawcy były bezcenne. 

Pod kątem zabawnych scen, nagminnie spotykam się też z sytuacją, gdy ktoś zagląda do muszli klozetowej, chcąc coś ewidentnie sprawdzić przed zakupem nieruchomości. Co? Do dziś nie wiem.

Może więc przyjrzymy się temu tajemniczemu zjawisku w którymś z kolejnych tekstów na naszym blogu…

A tymczasem – jakie jest zawodowe marzenie Macieja?

Moja wymarzona nieruchomość na sprzedaż to olbrzymia inwestycja deweloperska, gdzie pracowałbym jako pośrednik obsługujący działania sprzedażowo-reklamowe (rzędu np. 300 mieszkań). Taka transakcja wymagałaby skoordynowania wielu akcji, wielu osób, a po udanym zamknięciu dałaby olbrzymią satysfakcję i mnóstwo zadowolonych Klientów.

Amadeusz Michajłowicz 

praca agenta nieruchomości

Amadeusz jako pośrednik nieruchomości stawia w Nowodworski Estates pierwsze kroki. Zobacz, co najbardziej rzuca mu się w oczy na początku drogi zawodowej!

Wprawdzie jestem początkującym agentem i jeszcze wiele przede mną, ale już teraz mogę powiedzieć, że nie ma dwóch takich samych dni. Gdy codziennie wsiadam w samochód, jadąc do biura, zastanawiam się, co mnie może spotkać. Rzadko kiedy udaje mi się przewidzieć, co mnie czeka. Czasami dni są spokojne i upływają przed komputerem, kiedy popijając herbatę, skupiam się na sporządzaniu umów, sprawozdań, ofert… A czasami dzień pędzi jak szalony między jednym spotkaniem a drugim, między Gdańskiem a Gdynią. Raz Klient okazuje się być przesympatyczny, a czasami… Sami wiecie. W tej pracy naprawdę jeden telefon może zmienić wszystko.

A więc warto? Oczywiście, że tak!

Bardzo doceniam to, że w tej pracy odczuwam na własnej skórze, jak zaangażowanie, determinacja i wysiłek dają rezultaty – dzięki temu czuję, że warto działać i dążyć do realizacji kolejnych celów.

A jaki jest wymarzony cel Amadeusza? Trzeba przyznać, że rozpalił tym naszą wyobraźnię! Oto słówko od niego na temat wyśnionej nieruchomości, którą chciałby mieć w swoim portfolio:

Jako zagorzały fan gier planszowych (tutaj planszówkowy IG Amadeusza) każdą wolną chwilę spędzam, przesuwając pionki po planszy ze znajomymi. Znalazłem kiedyś dom zlokalizowany na Florydzie, który jest jedną wielką planszą do gry. 13 tematycznych sypialni i 10 tematycznych łazienek, każda w klimacie popularnej planszówki lub gry video, kino w stylistyce „Jumanji”, pokój z labiryntem laserowym, kilka escape roomów, ogromne szachy na środku kuchni i gigantyczny pokój gier na piętrze. A w ogrodzie możesz pograć w bilard, kopiąc bile wielkości piłki do piłki nożnej na ogromnym stole bilardowym, albo popływać w wielkim basenie z rwącą rzeką i szalonymi zjeżdżalniami. Niesamowite, prawda? I teraz wyobraźcie sobie oprowadzanie kolejnych potencjalnych najemców (kupujących) po nieruchomości i prezentowanie im wszystkich atrakcji. To się nazywa łączyć pracę z pasją!

A poniżej filmik przedstawiający tę niesamowitą nieruchomość!

Rafał Ziobroń
praca agenta nieruchomości

Rafał przyszedł do naszej agencji z zupełnie innej branży, choć z nieruchomościami związanej. Przez kilka lat był mianowicie inżynierem budowy w Londynie. Po powrocie do kraju postanowił spróbować czegoś nowego…

Do pracy w Nowodworski Estates tak naprawdę namówiła mnie dziewczyna. Powiedziała mi pewnego dnia “Popatrz, szukają kogoś na stanowisko agenta nieruchomości”. „Ale w najlepszym biurze w kraju – wątpię, że mnie wezmą – nie mam umiejętności sprzedażowych, tylko mocno techniczne”. Napisałem jednak konkretny list motywacyjny, CV i wysłałem, ponieważ praca wydała mi się sporym wyzwaniem, a ja lubię wyzwania. Po dwóch tygodniach dostałem zaproszenie na rozmowę. I tak zaczęła się moja przygoda w pracy agenta nieruchomości.

Okazało się więc, że Rafał zupełnie niepotrzebne wątpił w swoje siły. Co zasmakowało mu najbardziej w tym zawodzie?

Z takich ogólnych rzeczy to na pewno spotkania z Klientami, profesjonalizm, który ciągle rozwijam, zaskakujące sytuacje wymagające szybkiego reagowania. A po wszystkim mogę zdjąć garnitur, ubrać jeansy i z powrotem być starym rockowcem 😉

Ta praca to dla mnie przede wszystkim wyjście ze strefy komfortu na wielu polach: praca z Klientami, rozmowy telefoniczne, negocjacje, dużo umiejętności miękkich, które szlifuję codziennie. No i przyjemnie jest przebrać się z ubrań BHP i kasku w skrojoną marynarkę, białą koszulę i skórzane, wypastowane buty. Również poszukiwanie Klientów, zupełnie innymi narzędziami niż telefon, oraz praca w social media dają mi sporo frajdy – jest to dla mnie coś nowego.

Niesamowitą satysfakcję daje mi przekonanie Klienta, który od początku jest na “nie”, do naszej oferty. Czasami to szybkie działanie, które mobilizuje mnie jeszcze bardziej. Niedawno zgłosiłem się do obsługi Klienta z Krakowa, który sam był pośrednikiem z licencją i od początku był sceptycznie nastawiony do naszej oferty. Na ustawienie video rozmowy i przygotowanie się miałem godzinę. Dodatkowo w ostatnim momencie u Klienta nie zadziałały mikrofon i kamera, więc prowadziliśmy video konferencję, rozmawiając przez telefon. Po naszej rozmowie udało się rozwiać wszelkie obiekcje Klienta i dogadać współpracę na zaproponowanych przeze mnie warunkach. To spotkanie zaczęło się od słów „Panie Rafale, wiem, jak działają agencje nieruchomości, i nie mam czasu na prezentację. Tutaj są moje warunki.”, a skończyło się na „Dziękuję za bardzo miłą i rzeczową rozmowę – faktycznie usługa jest na zupełnie innym poziomie! Zdzwonimy się w poniedziałek na podpisanie dokumentów. Miłego wieczoru!”. Tak, to daje mi dużo satysfakcji…

Jak już wspominał Rafał, ceną za tę satysfakcję jest poczucie ciągłego wychodzenia ze strefy komfortu. Ale przecież nie ma innej drogi do rozwoju, prawda?

Największym wyzwaniem w pracy pośrednika na pewno jest dla mnie umawianie spotkań z Klientami. Nie jestem przyzwyczajony do zimnych telefonów – większość, jakie w pracy wykonywałem, to techniczne telefony z ludźmi, których znałem, konkretne rozmowy na dany temat. Z każdym tygodniem coraz lepiej sobie z tym radzę. Również stres jest mniejszy niż na początku. Na spotkaniach twarzą w twarz natomiast jestem w swoim żywiole – czuję się odprężony i daję z siebie 100% profesjonalizmu.

Rafał przyznaje, że w pracy pośrednika nieruchomości nie spotkała go jeszcze żadna szczególnie dziwna sytuacja. Może się jednak pochwalić pewną bardzo przyjemną:

Zawsze staram się wyjść poza schemat i pomóc Klientowi, gdy tego potrzebuje. Pewien Klient z Francji oglądał moje mieszkanie w ten sam dzień, w którym po raz pierwszy postawił stopę w Polsce. Zadawał mnóstwo pytań i potrzebował sporo pomocy. Udało mi się rozwiać wszelkie jego wątpliwości, skontaktowałem się w jego imieniu z dostawcą internetu i na dzień przeprowadzki wszystko było dopięte na ostatni guzik. Dla mnie jako agenta było to coś normalnego, jednak Klient spotkał się z czymś takim po raz pierwszy. W podzięce za pomoc dostałem od niego pyszne Cannelés de Bordeaux – minibabeczki prosto z jego rodzinnego Bordeaux. Miły gest 🙂

babeczki Cannelés de Bordeaux

Kilka dni później obsługiwałem pewną parę z Francji. Od momentu, kiedy weszli do biura i przyjąłem ich pod opiekę, do podpisania umowy najmu minęło tylko kilka dni. „We Francji pracując z agencjami nieruchomości, w dwa tygodnie nie obejrzelibyśmy tylu mieszkań co z wami (Nowodworski Estates) w ciągu tych trzech dni”. To na pewno daje dużo satysfakcji! Okazało się też, że Klient zna pana z Bordeaux i pracuje wraz z nim w tych samych liniach lotniczych. Świat jest mały… 

Agent, który w pracy daje tyle od siebie, z pewnością celuje wysoko. Jaka jest jego wymarzona nieruchomość, w której sprzedaży chciałby uczestniczyć? Wieża Eiffla – pozostając w klimacie Francji – czy może mimo wszystko nasz ukochany Szkieletor?

Wymarzona transakcja? Na pewno sprzedaż nowego biurowca lub historycznej nieruchomości byłaby ciekawym i wymagającym zadaniem.

A gdyby tak zostać agentem nieruchomości?

Jak widzisz, nasi agenci bardzo chwalą sobie swój zawód, podkreślając przede wszystkim różnorodność obowiązków i coraz to ciekawsze wyzwania. Czytając ich historie, łatwo się rozmarzyć. Chcesz pójść w ich ślady? Dowiedz się, czego potrzebujesz w tym celu!

Kiedyś aby świadczyć usługi pośrednictwa, trzeba było posiadać licencję oraz odpowiednie wykształcenie. Po deregulacji, od 1 stycznia 2014, roku agentem nieruchomości może zostać właściwie każdy. Podstawowe warunki, jakie trzeba spełnić w Nowodworski Estates, to:

  • średnie wykształcenie,
  • pełna zdolność do czynności prawnych,
  • niekaralność.

Prawdziwi specjaliści w tym zawodzie skupiają się wokół licencjonowanych agencji nieruchomości, takich jak Nowodworski Estates. Nasi agenci przed rozpoczęciem pracy przechodzą intensywne szkolenia i zdają obowiązkowe egzaminy. Każdego dnia pogłębiają swoją wiedzę z zakresu prawa, administracji, bankowości czy architektury. To czyni z nich prawdziwych ekspertów w dziedzinie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.

Rekordowych transakcji, agenci!

Z okazji Dnia Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami wszystkim agentom składamy najlepsze życzenia! Nieustającego rozwoju, spełnienia zawodowych ambicji i… sprzedaży osobistego “Szkieletora”!

Napisz komentarz